23 września 2021

PROJEKT SOCJOLOGII WEDLE DURKHEIMA I SIMMLA

Georg_Simmel Zdjęcie autorstwa Julius Cornelius Schaarwächter

PROJEKT SOCJOLOGII WEDLE DURKHEIMA I SIMMLA

 

Autor napisanej równo sto lat temu pracy Le Suicide (Samobójstwo), jednej z przełomowych w rozwoju socjologii – Emile Durkheim należy bez wątpienia do najważniejszych postaci w historii tej dyscypliny. Trudno wprawdzie dociec, na ile głęboki i wielokierunkowy był wpływ jego dorobku naukowego na współczesną myśl socjologiczną, bezsprzeczne są wszelako jego zasługi w ukształtowaniu się socjologii jako dyscypliny równorzędnej i równouprawnionej pośród innych nauk społecznych, w opracowaniu dla niej oryginalnych metod i zastosowaniu ich w badaniach empirycznych (przykładem jest ww. praca o samobójstwie), w nadaniu jej ściśle określonych formalnych kryteriów „naukowości” w podejściu do przedmiotu badań.

Durkheim uznawany jest za najwybitniejszego przedstawiciela orientacji zwanej socjologizmem, ukształtowanej podobnie jak psychologizm na gruncie dokonań myślicieli pozytywizmu. Socjologiści, a wśród nich Durkheim, dążyli w pierwszym rzędzie do uniezależnienia i usamodzielnienia socjologii od innych nauk społecznych, która, ich zdaniem, wszelkie zjawiska społeczne powinna wyjaśniać szukając przyczyn w czynnikach natury społecznej, nie odwołując się natomiast do teorii zrodzonych na gruncie innych nauk.

Chodziło więc przede wszystkim o przygotowanie takich podstaw teoretycznych i metod badawczych, dzięki którym odpowiedzi na głownie nurtujące ich pytania socjologowie mogliby uzyskać na gruncie wiedzy wypracowanej przez samą socjologię, nie wchodząc w obszary bezpośredniego zainteresowania takich nauk jak choćby biologia czy psychologia.

Koncepcje a ambicje socjologów

Ale ambicje socjologistów sięgały znacznie dalej – zamierzali bowiem oni uczynić z socjologii podstawową naukę społeczną, obejmującą swoim zakresem wszelkie aspekty i przejawy życia społecznego, wszelkie zjawiska o społecznym podłożu i charakterze.

Przyznawali oni wprawdzie pozostałym naukom społecznym historyczne pierwszeństwo, lecz choćby właśnie i z tego powodu uznawali je, mniej lub bardziej otwarcie, za nauki niższego szczebla 1. Socjologia zatem miała być dyscypliną nie tylko w pełni samodzielną, ale również jedyną potrafiącą dostarczać innym naukom właściwych metod badania i wyjaśniania rzeczywistości społecznej. Aby to mogło nastąpić, socjologia musi precyzyjnie określić swą dziedzinę badań, najważniejsze jest jednak, aby nie wiązała się z żadną konkretną doktryną filozoficzną. Wszelkie definicje i pojęcia należy bowiem formułować w oparciu o obserwacje najbardziej zewnętrznych, bezpośrednio dostępnych dla zmysłów cech danego przedmiotu, nie zaś przez filozoficzną spekulację, analizę myślową własnych wyobrażeń na jego temat.

Reforma jakiej potrzebuje socjologia, uważał Durkheim, ma polegać najogólniej rzecz ujmując na jej „unaukowieniu”, odrzuceniu wszelkich technik, metod i środków, które mają służyć udowodnieniu słuszności jakiejś z góry przyjętej idei. Metody takie stosowali zdaniem Durkheima jego poprzednicy: Comte, Spencer i inni, którzy zajmowali się, jak to ujął, „analizą ideologiczną”, nie zaś badaniem faktów.

Socjologia Comte’a – jak twierdził – przyjmowała za punkt wyjścia ideę głoszącą, iż ma miejsce stała ewolucja gatunku ludzkiego polegająca na coraz pełniejszym urzeczywistnianiu natury ludzkiej. Uznając za fakt tę wymyśloną przez siebie teorię, Comte pozostałał zdaniem Durkheima – na gruncie ideologii, podobnie jak Spencer, który przyjął za aksjomat tezę, iż istotą życia społecznego jest współpraca, starając się w ten sposób własne wypbrażenie społeczeństwa przedstawić za rzeczywistość. Takie podejście uznał Durkheim za nienaukowe, nie odpowiadało ono bowiem uznawanym przez niego za uniwersalne wzorcom nauk przyrodniczych. Fakty, jakimi posługiwali się ci myśliciele, wykorzystywane ty były raczej do potwierdzenia słuszności ilustracji różnych idei i wyobrażeń, nie zaś do opisywania i wyjaśniania rzeczywistości, podczas gdy istotą naukowego podejścia jest, aby zmierzać od rzeczy do idei, nie zaś odwrotnie. Ważne jest również – uważał – aby socjologowie, zarówno w momencie określania przedmiotu badań, jak i w trakcie przeprowadzania dowodów, nie korzystali z pojęć ukształtowanych poza nauką i dla nienaukowych celów. Do takich zaliczył często używane przez Comte’a pojęcie ludzkości, ale również inne, takie jak np. socjalizm, demokracja, władza, państwo, itp. Są to pojęcia nieprecyzyjne i niejasne, mogące budzić mgliste i niejednoznaczne skojarzenia.

Podstawowym terminem, którym posługiwał się sam Durkheim, był fakt społeczny. Fakty społeczne – pisał – „polegają one na sposobach działania, myślenia i odczuwania, zewnętrznych wobec jednostki, a zawdzięczają swoje istnienie potędze przymusu, przy której pomocy jednostce się narzucają (…). Nie można ich tedy mieszać ani ze zjawiskami organicznymi, gdyż polegają one na wyobrażeniach i działaniach, ani ze zjawiskami psychicznymi, które istnieją w świadomości indywidualnej (…). Nie mając one za substrat jednostki, nie mogą mieć innego podłoża jak społeczeństwo. (…) Fakty społeczne są więc właściwą cechą socjologii.” 2

To podkreśla Durkheim

Jak podkreśla Durkheim, istnienie owego społecznego przymusu nie wyklucza indywidualnej osobowości, oznacza wszakże, że mogą one wywierać na nas przemożny wpływ i są w stanie ogarniać nas bez naszej woli. Właśnie na tę cechę faktu społecznego w ujęciu Durkheima warto zwrócić szczególną uwagę, gdyż jak pisał: „poddając się im bez zastrzeżeń, można niewątpliwie sprawić, że nie będzie się odczuwać nacisku, jaki na nas wywierają. Ale uwydatnia się on wtedy, gdy staramy się stawiać opór. Niechaj jednostka spróbuje się przeciwstawić jednej z owych manifestacji zbiorowych, a uczucia których się wypiera, obrócą się przeciwko niej.” 3 Podkreśla jednak Durkheim, że tym, co konstytuuje fakty społeczne są wierzenia, skłonności i praktyki grupy wziętej jako zbiorowość. Sama powszechność występowania jakiegoś odruchu, myśli czy skłonności we wszystkich świadomościach partykularnych, nie wystarcza jego zdaniem, by zjawiska te uznać za społeczne. By takimi się stały, muszą się one w świadomości danej zbiorowości zobiektywizować, jak mówi Durkheim „oblec się we właściwą formę zmysłową”, w rezultacie czego jednostki nabierają przeświadczenia, iż dane zjawisko posiada swoją niezależną egzystencję i istnieje niezależnie od ich indywidualnej woli i aprobaty. Nie można w każdym razie, jak twierdzi, stawiać znaku równości między samymi faktami a działaniami i reakcjami jednostek, w jakich się te fakty przejawiają. To, jak fakty owe manifestują się w działaniu poszczególnych jednostek, zależy od wielu czynników, m.in. od ich osobowości, indywidualnych cech psychicznych itp. Istotne jest zatem, aby umieć wyodrębnić zjawiska społeczne w czystej postaci, uchwycić ich właściwości ogólne, niezależne od ich jednostkowych form. Innymi słowy, zdaniem Durkheima, wszelki fakt społeczny posiada zdolność upowszechniania się, ekspansji, ponieważ jest obierany w świadomości jednostek jako obowiązujący.

Durkheim dostrzega całe bogactwo i różnorodność zjawisk, jakim można by przypisać społeczny charakter: „Formy swoich domów możemy wybierać nie bardziej niż krój naszych ubrań, jedno i drugie jest obowiązujące” 4. Co więcej, jak zauważył, te utrwalone w świadomości zbiorowej sposoby bycia, działania, odczuwania czy myślenia, oddziałują na całą organizację życia społecznego, rozmieszczenie ludności na terytorium kraju, rodzaj czy ilość szlaków komunikacyjnych: „Jeżeli ludność tłoczy się w naszych miastach miast rozproszyć się po wsiach, dzieje się tak dlatego, że istnieje prąd opinii, zbiorowy nacisk narzucający jednostkom tę koncentrację”.

Z takim rozumieniem faktu społecznego wiąże się najważniejsza wskazówka metodologiczna Durkheim, aby „fakty społeczne traktować jak rzeczy”. Rzeczy – w więc nie idee, gdyż, jak uzasadniał to Durkheim: „Rzecz jest przeciwstawna do idei jako to, co poznaje się z zewnątrz, temu co poznaje się od wewnątrz. Rzeczą jest wszelki przedmiot poznania, który nie jest ze swej natury przenikalny dla inteligencji; wszystko o czym nie możemy sobie wytworzyć adekwatnego pojęcia poprzez zwykłą analizę myślową (…), jedynie na drodze obserwacji i eksperymentów (…). Rzeczą jest wszystko cokolwiek nie jest moim ja i tym samym nie może być poznanie od wewnątrz. (…) Musimy tedy rozpatrywać zjawiska społeczne same w sobie, oddzielone od świadomych podmiotów, które je sobie wyobrażają, trzeba badać zjawiska od zewnątrz, jak zewnętrzne wobec nas rzeczy, gdyż jedynie jako takie nam się przedstawiają5.

Durkheim wierzył zatem, że badacz, jeśli tylko przestrzega ściśle zasad metody naukowej, jest w stanie odrzucić zbędny bagaż wiedzy potocznej o badanym zjawisku – tkwiącej w jego umyśle, że jest zdolny sprawić, by ideały i wartości, jakie ukształtowały jego osobowość, nie odciskały piętna na rezultatach jego pracy. Innymi slowy, Durkheim postulował, aby socjolog zredukował swój udział w procesie badawczym do roli biernego obserwatora, aby nie występował w roli czynnego uczestnika poznawanej rzeczywistości. Pisał: „Możliwe, że życie społeczne jest tylko rozwojem pewnych pojęć, ale jeśli nawet tak jest, pojęcia te nie są nam bezpośrednio dane. Nie można więc dotrzeć do nich od razu lecz jedynie za pośrednictwem rzeczywistości fenomenalnej, która je wyraża.” 6

I tak na przykład przedmiotem badań wedle Durkheima nie powinna być taka czy inna koncepcja moralności, z której wypływają określone systemy przepisów i nakazów, lecz same kodeksy praw i norm, wobec których zajmując określoną postawę kształtujemy własne wyobrażenia moralności; również strukturę administracyjną społeczeństwa powinniśmy opisywać nie inaczej jak poprzez prawo publiczne, które ją określa. Zdaniem Durkheima, analogiczną zasadę należy przyjąć w odniesieniu do badań zbiorowości ludzkich – nawiązując do koncepcji Comte’a – stwiedził, iż rzekomy postęp ludzkości w czasie, jako teoria, nie może stać się przedmiotem naukowej analizy, gdyż tym co realnie istnieje i jest dostępne obserwacji, są konkretne społeczeństwa, które rodzą się, rozwijają i umierają niezależnie od siebie.

Za jedyną dla prawidłowego opisania i wyjaśnienia zjawisk społecznych uznał on metodę porównawczą. Uznając, iż fakty społeczne są funkcją systemu społecznego, którego stanowią część, przeciwny był porównywaniu faktów dowolnie nagromadzonych. Postulował. Aby dobierając materiał porównawczy brać pod uwagę cechy samych społeczeństw, z których porównywane cechy zostały zaczerpnięte.

Durkheim przekonany był, iż reforma dokonana w myśl założeń jego koncepcji, powinna przynieść szybki postęp tej nauki, w porównaniu np. z psychologią, jako że fakty społeczne, które bada socjologia, ze swej natury wykazują tendencję do konstytuowania się na zewnątrz świadomości jednostek, są przeto łatwiejsze do uchwycenia od faktów psychologicznych.

A wedle Geogra Simmla

Zupełnie odmienna była koncepcja socjologii nakreślona przez rówieśnika Durkheima – Geogra Simmla, który należał do najwybitniejszych przedstawicieli tzw. socjologii humanistycznej.

Wśród wielu dyscyplin, jakie znajdowały się w obszarze zainteresowań tego myśliciela, wymienić należy również między innymi psychologię, estetykę, logikę, a przede wszystkim filozofię. Jako socjolog zapisał się w historii przede wszystkim jako twórca tzw. socjologii formalnej.

W swej koncepcji teoretycznej Simmel, podobnie jak inni mysliciele tego nurtu, podważał przydatność metod, jakimi posługiwały się nauki przyrodnicze w odniesieniu do nauk społecznych. Podkreślał odrębność tych drugich i związaną z tym potrzebę stworzenia całkowicie oryginalnych podstaw teoretycznych i metodycznych w pracy naukowej. Porządek społeczny, który jest konstruowany przez podmioty świadomoe, ukształtowany został jego zdaniem na zupełnie innych zasadach niż porządek w przyrodzie. Dlatego też do zbadania rzeczywistości społecznej potrzebne są inne metody i narzędzia. Ponadto, Simmel kwestionował możliwość badacza w procesie poznania naukowego wyłącznie do roli biernego obserwatora, wątpiąc, by naukowiec, nie ujmując rzeczywistości społecznej jakimiś subiektywnymi kategoriami pojęciowymi, był w stanie cokolwiek zbadać, choćby ukonstytuować swój przedmiot badań. Podważył tym samym postulat metodologiczny Durkheima traktowania zjawisk społecznych jako rzeczy, wykluczając możliwość traktowania rzeczywistości społecznej jako obcej, nieznanej podmiotowi poznającemu, czy też zewnętrznej wobec niego. Można by rzec, mówiąc językiem Durkheima, iż próbował zawrócić socjologię do „fazy ideologicznej”.

Wreszcie, w całkowicie odmienny sposób formułował Simmel dziedzinę badań socjologii, wynikającą po części z przyjętej przez niego definicji społeczeństwa. Otóż społeczeństwo nie było przez niego definiowane jako jakiś swoisty jakościowo odmienny w stosunku do tworzących go jednostek, twór przypominający organizm, jak u Durkheima, nie posługiwał się również tym terminem w odniesieniu do zbiorowości uspołecznionych jednostek związanych ze sobą w ten czy inny sposób. Społeczeństwem nazwał natomiast samo zjawisko wzajemnego oddziaływania na siebie jednostek, sumę interakcji między nimi, w trakcie których odbywa się proces uspołeczniania.

Dziedziną badań socjologii winny być zatem owe wzajemne oddziaływania, interakcje, w szczególności zaś formy owych oddziaływań, czym wedle projektu Simmela miała zajmować się socjologia formalna lub też „czysta”. Tak więc, co podkreśla Simmel, socjologia nie powinna poszukać odrębnego przedmiotu badań, ogarniając swym zainteresowaniem wszelki rodzaj faktów i zjawisk, którym można by przypisać społeczny charakter i pochodzenie, jak czynił to Durkheim, gdyż w ten sposób przejęłaby jedynie kompetencje tych wszystkich dyscyplin i nie wniosłaby niczego do gmachu wiedzy nauk humanistycznych. Powinna raczej szukać własnej perspektywy, płaszczyzny, z której mogłaby obserwować same zjawiska, którymi zajmują się inne nauki społeczne, odnaleźć własny punkt widzenia. „Socjologia – pisał Simmel – stawia pytanie, co się dzieje z ludźmi, jakie są reguły ich zachowania, nie w aspekcie pełnego rozwoju konkretnych poszczególnych egzystencji, ale o tyle, o ile poprzez wzajemne oddziaływania tworzą oni grupy i są przez taką grupową egzystencję determinowani” 7.

W swojej koncepcji socjologii „czystej” Simmel wyodrębnił pojęcie treści i formy życia społecznego. Jako treść, czy też tworzywo procesu uspołecznienia, określał on „wszystko, co w postaci popędu, pożądania, celu, skłonności, fizycznej obecności ruchu jest w jednostkach (…) podstawą bądź okazją do oddziaływania na innych i ulegania ich oddziaływaniu” 8

Natomiast formami uspołecznienia nazywa on te wszystkie rodzaje możliwych oddziaływań, dzięki którym jednostki integrują się w celu zaspokojenia swych potrzeb życiowych. Tak więc, jednostki realizujące owe potrzeby, nadają swemu działaniu ze względów praktycznych, określone formy, zaspokajając je w dalszym ciągu w ramach tychże reform. Jednakże, jak zauważył Simmel, formy owe, posiadają zdolność odrywania się od swoich funkcji służebnych, jakie spełniały wobec życia, w pewnym sensie emancypują się: przestając być praktycznym środkiem dla realizacji jakiegoś celu, same stają się autonomicznym celem ludzkiego działania, wartością samą w sobie. „Gdy formy te stają się samoistnymi celami, działającymi własną mocą i według własnych praw, selektywnie i twórczo ze względu na własny interes, a nie ze względu na życiowe potrzeby – powstaje sztuka, całkowicie oderwana od życia, czerpiąca zeń tylko to, co jej służy i co niejako ona sama ponownie wytwarza” 9. Tak więc formy, wyniesione do rangi wartości ostatecznych, jak zauważa Simmel, stają się samoistnymi treściami, zyskują własną atrakcyjność.

Formalizm Simmla stanowił niejako wyzwanie dla dwóch przeciwstawnych sobie głównych nurtów socjologii, psychologizmu i socjologizmu. Simmel krytykował psychologistów za to, że zjawiska społeczne wyprowadzają z psychicznych właściwości jednostek rozpatrywanych w oderwaniu od ich wzajemnych stosunków, choć dostrzegał on znaczenie czynników psychologicznych w poznawaniu natury zjawisk społecznych. Socjologistom natomiast zarzucał, iż wiążą oni zjawiska społeczne z istnieniem swoistej substancji zwanej społeczeństwem, podczas gdy dla socjologa sprawą pierwszorzędną jest, aby skupić się na tych wszelkich oddziaływaniach, jakie zachodzą między jednostkami, na tym, jak starają się wzajemnie na swoje zachowania wpływać i jakich środków w tym celu używają.

Omawiając główne wskazówki metodologiczne Simmela, należy zauważyć, iż konsekwentnie występował on przeciwko rozpatrywaniu zjawisk społecznych w oparciu o pojęcia skonstruowane według jakiejś ściśle określonej procedury czy metody. Uważał, że aby można było porównywać i wyjaśniać całe kompleksy zjawisk w całym ich historycznym czy kulturowym zróżnicowaniu, wskazując jakiś łączący je aspekt, wskazując ich wspólne rysy czy własności – nie można ograniczać się do używania pojęć stworzonych na podstawie obserwacji najbardziej zewnętrznych cech czy właściwości przedmiotu. Wprost przeciwnie – należy szukać pojęć ogólnych, abstrakcyjnych, przydatnych w pracy badacza ze względu na jakąś interesują go w danym momencie własność badanego zjawiska.

Na zakończenie, warto podkreślić, że zakres problematyki i przedstawiony tu krąg zagadnień stanowiących dziedzinę badań stworzonej przez niego socjologii formalnej.

Wszechstronny i dość głęboki wpływ, jaki wywarł ten myśliciel na rozwój myśli socjologicznej, wynika, jak sądzę, z kilku przyczyn. Mianowicie, obok wielu oryginalnych koncepcji teoretycznych, zawarł on s swych dziełach mnóstwo błyskotliwych obserwacji i interesujących refleksji na temat różnych aspektów i przejawów życia społecznego, odznaczał się przy tym dużym talentem pisarskim i rozległą wiedzą z różnych dziedzin, przyczyniając się w znacznym stopniu do popularyzacji tej nauki.

BIBLIOGRAFIA

  1. Emile Durkheim – „Zasady metody socjologicznej”, tłum. J. Szacki. W-wa 1968, PWN
  2. Sławomir Magala – „Simmel”, W-wa 1980, Wiedza Powszechna
  3. Georg Simmel – „Socjologia”, tłum. M. Łukasiewicz, W-wa 1975, PWN
  4. Georg Simmel – „Filozofia pieniądza”, tłum. L. Belemont, W-wa 1904
  5. Jerzy Szacki – „Durkheim”, Warszawa 1964, Wiedza Powszechna
  6. Jerzy Szacki – „Historia myśli socjologicznej” cz. I i II, W-wa 1983, PWN

Autor Rafał Grzelewski (C) Praca zaliczeniowa z przedmiotu Klasyczne Teorie Socjologiczne, prowadzący: mgr K. Tyszka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *